równanie z gwiazdką | jacqueline | e-blogi.pl
Blog jacqueline
równanie z gwiazdką 2018-01-07

Daj mi coś prostego o Losie Słodki. A nie tylko równiania z gwiazdką.


Nie chcę dorosnąć do swych lat. Nie chcę wypełnić tych butów, które czekają na mnie w korytarzu od lat. Dziecko zamieszkało i spoko. Nazywam je Rupert, nie zważając na płeć i fakt, że ma już imię. Nazwałam je Rupert, bo zawsze powtarzałam, że jeśli przez przypadek zrobię sobie dziecko, to tak właśnie będę je nazywać.


Dziecko zamieszkało i teraz chce odzyskać, swojego kota, żeby ten kot domowy zamieszkał z nami. Włosy mi posiwiały. Dziecka głównie w domu nie ma, a ja nie będę klawiszem w więziniu dla kotów. Tupnęłam nogą; powiedziałam coś w stylu, że nie mogę być jeszcze za coś odpowiedzialna, wszystko co miałam do oddania już oddałam. Nie mam więcej. Dziecko będzie więc sobie wchodziło w dorosłość na własną kieszeń. A nie musiało, mogło zostawić kota tam gdzie mu dobrze i do końca życia jeść gofry, które czasami robię. (ta sprawa jest tak jakby sto razy bardziej złożona)


Nienawidzę bycia rodzicem, którym nigdy nie zostałam, a teraz to co powiem ma wpływ na kogoś. Odpowiedzialność, to nie jest coś co mam ochotę brać na swoje barki.


A było fajnie. Zataszczyłam swoje ciało po schodach do pokoju muzycznego.  Zasiadłam przy kontrabasie i przegrałam te wszystkie utwory, które niezważając na okoliczności wyciskają mi na twarzy uśmiech. A później chwyciłam za saksofon. Nie mówiłam Wam, bo zostałam rodzicem, ale mam saksofon altowy, zupełnie czaderski. Jak już człowiek załapie, jak w to się dmie, to można sobie odstawić w salonie bycie artystą z wyżyn artstycznych nawet nie znając nut. Już dwóch sąsiadów wystawiło swoje domy na sprzedaż, więc możecie sobie wyobrazić jak jest zajebiście.


Ale życiowo nie wiem co mam robić, chowam się za zasłoną dymną z dymu papierosowego, z muzyką na uszach najczarniejszą i najbardziej depresyjną. Przerąbane. Ciekawe czy jak dziecko jest własnosciowe, to człowiek wie co robić?


 


Dodaj komentarz


frausuchen 2018-02-05

Widzisz Anko, tu nie chodzi o mentalność czy egoizm. Po prostu czasami w życiu nawet dorosłych ludzi rodzi się bunt w sytuacji, kiedy ktoś/coś stawia nas przed faktem dokonanym, nie pytając o zdanie. Myślę, że sytuacja Jacqueline nie jest łatwa, gdyż po pierwsze to spadło na nią jak grom z jasnego nieba, po drugie, niełatwo nagle zacząć wychowywać nie swoje, nastoletnie dziecko, a po trzecie ona zawsze jasno komunikowała, że dzieci mieć nie chce. I ma do tego prawo. Z tego, co dobrze zrozumiałam, jej facet to wiedział, więc nie ma mowy o oszustwie, które ot tak nagle wyszło na jaw w tak istotnej kwestii, jaką jest rodzicielstwo. No a poza tym wszystkim - nastolatki potrafią dać w kość i to nawet swoim "osobistym" rodzicom.

Anka 2018-01-17

Moją skromną propozycją jest to, żebyś wreszcie spojrzała dalej niż na czubek własnego nosa. Od samego początku bloga tylko "ja,ja,moje,ja,ja,ja". Daj coś z siebie zamiast ciągle oczekiwać, że będzie po Twojemu. Dorośnij, bo masz mentalność piętnastolatki.

nowa50plus 2018-01-09

Jestem matką, ale taką o jaką pytasz byłam dawno temu. Teraz już nie wychowuję, nie pouczam, nie wymagam, nie rozliczam, nie zapewniam, nie dwoję się i nie troję... choć zdarza mi się, ale wówczas moje już dorosłe dziecko... szybko uświadamia mi, że właśnie jest DOROSŁE!
Bycie rodzicem to ogromna odpowiedzialność, ale i satysfakcja jak widać, że starania nie poszły na marne... A moje nie poszły :D

e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]